













Witam Was wszystkich i zapraszam na mój kolejny wernisaż i wystawę, a dla tych co nie moga przybyć obiecuję, że zamieszczę zdjęcia z wystawy (i z poprzedniej wystawy również). Tak więc:
Zapraszam na wernisaż wystawy malarstwa i biżuterii artystycznej mojego autorstwa
pt. OGRODY MOJEJ WYOBRAŹNI,
który odbędzie się w dniu 11 września 2009r o godz. 18:21,
w Łodzi w Galerii Herbaciarni przy Kominku przy ul. Piotrkowskiej 92 (prawa oficyna)

Wystawę można obejrzeć w dniach 03 - 30 września 2009r.
O wystawie
Jest to wystawa malarstwa abstrakcyjnego i biżuterii artystycznej, inspirowanych niepowtarzalnym pięknem i konsekwentnym rytmem natury uchwyconym w przemijaniu pór roku. „Ogrody mojej wyobraźni" to cykl obrazów, który powstał w latach 2008-09, wykonanych w technice olej, akryl i collage, prezentujących malownicze, bajkowe pejzaże i fantazyjne ogrody, które są wyrazem swobodnej ekspresji i wyobraźni autorki, spontaniczną grą kolorów i form.
O IDAWER
Malarka, kulturoznawca, filmoznawca. Absolwentka Wydziału Reklamy w Krakowie oraz Kulturoznawstwa, Filmoznawstwa w Łodzi. Zajmuje się malarstwem, fotografią, poezją i filmem, projektowaniem i tworzeniem biżuterii artystycznej, aranżacją i dekoracją wnętrz, zdobieniem mebli i przedmiotów użytkowych. Maluje techniką akrylową, olejną i mieszaną, stosuje techniki własne i collage. W swoim malarstwie przełamuje stereotypy i standardy, dyskutuje z utartymi schematami i klasycznymi kanonami, stosuje innowacyjne rozwiązania i nietypowe tworzywa, materiały i techniki, inspirując się twórczością: S. Daliego, F. Kahlo, P. Picassa, W. Kandinskyego, G. Klimta a także C. Moneta, A. Modiglianiego, Z. Beksińskiego, P. Mondriana, nurtem surrealizmu, kubizmu, impresjonizmu i abstrakcjonizmu. Obrazy Idawer prezentowane są w galeriach i w kolekcjach prywatnych w Polsce i zagranicą.
serdecznie zapraszam IDAWER
Dlaczego rytmy i pasje? - cóż... cały świat żyje i funkcjonuje opierając się na rytmie i pasji, ale w przeciwieństwie do człowieka, który ma skłonności do nadużywania i zatracania się w jednym czy w drugim, tylko natura potrafiła odnaleźć idealny stan równowagi między tymi dwoma. Życie samym rytmem, bez pasji, staje się nudne i schematyczne, życie samą pasją jest ekscytujące, ale bez rytmu potrafi stać się niemożliwym. Tylko równowaga między nimi prowadzi do ideału... a flamenco... flamenco jest blisko ideału.... flamenco to czysta pasja i rytm!

czyli o mnie:










i z tej okazji życzę wam Wszystkim wszystkiego najlepszego.... 


a po czwarte mój osobisty partner, zwany skąd innąd czasem Maurycym świętuje imieniny...
ach!!! ileż to powodów do radości (a mówią, że trzynastki są feralne) ....i Wam życzę radości w dużych ilościach....
chociaż patrząc
!!!




Zapraszam Was także do współtworzenia i zaistnienia twórczo w Fabryce Cudów. Szukam twórców, którzy chcieliby zaistnieć artystycznie, zaprezentować i sprzedawać swoje prace, istnieje możliwość wystawienia ich w sklepie Fabryki. Poszukuję, również osób czynnie piszących, ponieważ tworzę dział Czytelnia, w których publikowane będą artykuły o tematyce dotyczącej sztuki, kultury, ekologii, psychoterapii i pracy nad sobą, ale także beletrystyka, np. opowiadania (Żaba zapraszam) i poezja (a poetów blogowych poznałam paru!!! - sami wiecie kto?)... Tak czy inaczej Zapraszam WAS!!!
.... w nagrodę uśmiech z fotografii...

albo ...powód do ostatecznej stypy. 
zwłaszcza ostatnio... ale widocznie i nastroje miałam nienajweselsze
... Patrząc wstecz zastanawiam się,
co mnie skłoniło do pisania poezji???? przecież zawsze chciałam pisać prozą
... i zostać pisarką
poczytnych powieści. 
Te pierwsze urodziny skłoniły mnie do przemysleń
nad zasadnością prowadzenia blooga w takim kształcie lub możliwością zmiany jego konwencji bądź ostatecznym porzuceniem
i zamknięciem blooga
...ostatnio niewiele mam do powiedzenia publicznie ...ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji.
Niemniej jednak w tym uroczystym dniu dla mojego Blooga chciałabym podziękować wszystkim jego czytaczom, ogladaczom, odwiedzaczom, zagladaczom za obecność aktywną i bierną, dobre słowo i wsparcie, bezinteresowne zainteresowanie, otuchę, życzenia dobrego i odpędzanie ode złego oraz poczucie humoru, niewątpliwie przejawiające się w waszych komentarzach... Dziekuję Wam wszystkim i cieszę się, że dzięki prowadzeniu blooga mogłam Was poznać, niektórych nawet bliżej i wyraźniej... Buziaki Idawer 
ciekawią mnie wasze wyniki i spostrzeżenia? ale potraktujcie test z humorem...




Sobotni poranek w domu Niny i Maurycego, zdecydowanie zbyt wczesny poranek jak dla Niny. Maurycy wrócił ze spaceru z psem i z niezbędnych do przeżycia zakupów w pobliskim spożywczym. Wylegująca się w łóżku Nina do Maurycego:
-Jajka kupiłeś?
Maurycy nieco zaskoczony z przerażeniem przyłapanego na gorącym uczynku:
-Jakie jajka?
Nina zrezygnowana, wiedząc już, że z planowanego jajcowego śniadanka nici..:
-Kurze jajka! Takie od kury!!!
Maurycy, zaskoczony faktem że kura ma jajka, coraz bardziej się pogrążając:
-Jak kurze to nie kupiłem….
Nina z rozpaczą i wyrzutem:
-To co ja będę jeść na śniadanie….???
Maurycy z nutką złośliwości:
-To może ryż sobie ugotuj albo kluski?
Nina z zemstą w oku:
-A może w zamian, żebyś następnym razem pamiętał, teraz uderzę cię w głowę albo... w jajka?
Maurycy poważnie spanikowany, z bólem wybierając mniejsze zło:
-....Albo w głowę…
No tak faceci... ci zawsze potrafią zadbać o własny interes… 
Idawer

























Do Saby...
nie przychodzisz
wciąż trwasz nieprzemieniona...
w bólu,
tęsknocie,
żałości,
na pograniczu iluzji życia i śmierci...
i nie powracasz do żywych...
Idawer
powiało chłodem...
natura swoim kołem się toczy
wyznacza rytm
stroi nastroje
nie pyta o zdanie czy może?
nie daje złudzeń
wie lepiej
i tylko człowiek pozostaje w wielkim zdziwieniu,
że nie on jest panem sytuacji...
i tak...
jesień idzie....
nie ma na to rady!
Idawer
uwielbiam te jesienne wieczory,
pełne chłodu i mroku,
nieprzyjazne...
kiedy to powód znajduje tym większy
i dobre wytłumaczenie
swojej oczywistej melancholii
i wrodzonej destrukcji...
i chowam się,
zamykam w swojej skorupie
niczym mądry żółw
by przetrwać
w chwili zagrożenia
i daję sobie rozgrzeszenie,
że trwam...
Idawer
świat przestał smakować!
odnaleźć smak próbuję
we wspomnieniach z dzieciństwa,
tuż przy przydrożnej kapliczce
w koralach jarzębiny...
szukam smaku w łyżce zupy
w kałużach po letnim deszczu
w zapachu lasu
w dotyku kamieni...
i?
i nic...
nic już nie smakuje tak samo....
czasem coś tylko przebłysnie w jesiennym słońcu
i ulatuje z nitkami babiego lata
Idawer
O Ninie. Kim była Nina?
Nina prowadziła często rozważania i dyskusje wewnętrzne, częściej wewnętrzne niż zewnętrze, bo rzadko znajdywała partnera do rozmowy. Właściwie to ostatnimi czasy nie robiła prawie nic innego. Miała dużo czasu. Bo z punktu widzenia normalnej uzgodnionej rzeczywistości nie robiła nic, prawie całkiem nic. Nie posiadała żadnej normalnej (tj. etatowej) pracy. Coś robiła, ale zawsze jakoś tak nieformalnie czy też nieoficjalnie, no i niestety nie przysparzało to jej gór pieniędzy, nad czym co jakiś czas ubolewała. Więc dużo rozmyślała i rozważała. Próbowała wytłumaczyć sobie, czasem nawet innym złożoną istotę świata i uzasadnić nieuzasadnione. Wiecznie poszukiwała wyjaśnień i szukała, a nawet znajdowała dziury w całym.
Tak z pewnością można powiedzieć, ze Nina miała niezrównoważony charakter. Była chwiejna jak… no właśnie jak co? Przychodzi mi tylko porównanie: jak parasolka na wietrze, ale chyba nie jest do końca udane. Należy jednak przyznać, że ona sama i jej życie nie było harmonijne. Przede wszystkim popadała ze skrajności w skrajność, z dziecięcej radości w smutek lub zniechęcenie. Tak zniechęcenie było częstym motywem przewodnim w jej życiu. I jeszcze znudzenie! Nudziło ja wszystko i wszędzie. Najgorsze, że potrafiło znudzić ją to, co przed chwilą ją fascynowało. Szybko się nudziła, i jeszcze szybciej zniechęcała. Był to chyba objaw ADHD, którego to oznaki odnajdywała często w swoim zachowaniu. Ale tłumaczyć można to sobie na różne sposoby. Faktem jednak było, że szybko się nudziła i zniechęcała, co sprawiało, że prawie zawsze niczego nie kończyła i najczęściej odkładała na później. Dotyczyło to także jej pasji i nowych fascynacji, nie mówiąc o obowiązkach codziennych, które praktycznie poszły w odstawkę. Tak… tak właśnie chwaściła sobie w życiu Nina. Ostatnio robiła tylko to co ja bawiło, więc nie było tego za wiele. Nie robiła nic, bo jej się nie chciało. Nawet więcej jej się nie chciało, niż chciało. Ale w końcu miała do tego prawo i to był jej wybór. Więc właśnie tak wybierała. Niestety „nicnierobienie” też ją znudziło, więc czasem, paradoksalnie z nudów albo też z resztek przyzwoitości nabytej w żmudnym procesie wychowywania jej przez rodziców i porządną babcię, coś zrobiła.
Ale pisanie o tym czy Nina coś robiła czy nie, też w końcu może znudzić. To że Nina miała lub miewała okresowo taką postawę życiową nie sprawiało, ze była mniej ciekawą i barwną postacią, przynajmniej dla innych, bo ona sama nie zawsze się tak czuła. Nina była pełna ambiwalencji i sprzeczności. Raz radosna i spontaniczna, zaraz potem zachmurzona i sfrustrowana. Frustracja obok zniechęcenia i znudzenia dominowała jej życie. Frustrowała się jak dziecko, bardzo często i z takim samym zapałem. Wystarczyło, że coś nie szło po jej myśli, a już wpadała w złość. Czasem była taka bezradna w tej swojej frustracji. Frustracja odbierała jej radość życia i chęci. Najgorsze w tym wszystkim było to, że była świadoma swojego zachowania i potrafiła się do niego zdystansować. Świadomość, że ma wolny wybór, że może się nie frustrować i wybrać inny sposób reakcji nie zawsze jej pomagały. Czasem fala frustracji i zniechęcenia zalewała ją po samą szyję, napadała od rana i pozostawała z nią do wieczora. I tak mijał czas. Tak było od zawsze, odkąd pamięta. Frustracja była jej najwierniejszą przyjaciółką, a zniechęcenie partnerem życiowym. Niestety były to związki iście toksyczne i jak można się domyślać nie dodawały jej energii. Z tą energią też bywało skrajnie. Pomimo, że Nina miała niesamowity potencjał energetyczny (od urodzenia) to czasem była wyprana z energii tak skrajnie, że nie ruszała ręką ani niczym innym. Oczywiście towarzyszyły temu wcześniej opisane stany.
Tak, taka właśnie bywała Nina.
Zawsze czegoś poszukiwała, czegoś ulotnego, niedoścignionego, niewyrażalnego. Oczywiście nie znajdowała, czasem tylko udało jej się otrzeć o nieodgadnione. Niestety to jeszcze bardziej powiększało jej frustrację, ponieważ nie mogła mieć całości. A Nina chciała mieć całość, chciała mieć wszystko i już teraz. Chciała mieć natychmiast i wszystko to, na czym jej zależało. I z tym był też wielki problem, bo potrzeby miała specyficzne a gust wysublimowany. I tak niewiele ją cieszyło. Jej perfekcjonizm sprawiał, że rzadko bywała naprawdę szczęśliwa.
Takie trudne podejście do życia i specyficzne wyrafinowanie Niny kreowało jej wyobrażenia o świecie, w którym wszystko powinno być doskonałe, zharmonizowane i piękne, nawet w swej brzydocie. I nie chodzi o to, że w świecie Niny nie było miejsca na rzeczy brzydkie czy trudne, tylko o to że w jakiś dziwny magiczny sposób miały one z sobą współgrać. Może poszukiwała równowagi, której nie mogła odnaleźć u siebie?.. To ciekawe, że osoba tak chwiejna i skrajna w swoim charakterze kierowała się w życiu niespotykanym poczuciem harmonii i doskonałości. Wystarczyło spojrzeć na stroje Niny, zawsze były perfekcyjnie dobrane i ze smakiem ze sobą połączone. Kolory i formy współgrały ze sobą w tej symfonii doskonałości, a jeżeli można było dostrzec jakiś zgrzyt kolorystyczny, to wierzcie mi, że był on z góry zaplanowaną przez Ninę prowokacją.
Idawermaki maki…
czerwone
krwiste
takie kruche
papierowe prawie
zwiewne
płynące z wiatrem
makowe pola
zbożem rosnące
główki zielone
pełne
pękate
na łące makówki
czarne drobinki
makowce pachnące
kompoty makowe
świętowania czas
ziarenka haju
majaki makowe...
idawer
frustracja,
nadeszła, rozsiadła się
w fotelu pluszowym, tak po prostu
nie napadła na mnie, zza węgła
zapukała spokojnie do, drzwi
otworzyłam
i nastała…
idawerpierzaste węże i motyle, w wężowisku
nieśmiertelne w wężowym splocie, i motyle
w kokony zaklęte, makowe pola…
czerwone maki w narkotycznym tańcu
mierzą się z prawdą, pociągi do…
miasta bez drogi, nagie
dziewczynki beztrosko biegające…
kłębią się sny, zaplatają się
myśli, pierzaste węże wiją się w umyśle
makowe pole mnie urzekło…
Idawer
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 7188
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
jestem...
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: